To nie jest zjawisko, które może napawać optymizmem. Trzeba pamiętać, jak zwycięstwo tego nurtu skończyło się w latach 30. Wzrost popularności skrajnego nacjonalizmu i faszyzmu zaowocowały Holocaustem i II wojną światową. Dziś płyniemy w stronę podobnej katastrofy.
Mamy do czynienia z niepokojącym zwrotem ku prawej stronie sceny politycznej po obu stronach Atlantyku. Wiąże się to z tym, że otwarcie szowinistyczne partie polityczne rosą w siłę: Donald Trump w Stanach Zjednoczonych, Marine Le Pen we Francji. Listę tę można uzupełnić o inne nazwiska - Viktora Orbana, premiera Węgier, który jest zwolennikiem "nieliberalnej demokracji", czy Jarosława Kaczyńskiego, przywódcę quasi-autorytarnego Prawa i Sprawiedliwości, rządzącego obecnie Polską.
wybrane komentarze: