Jacek Rakowiecki: Podstawowym zagrożeniem okazało się to, że nikt nie zdawał sobie sprawy, co się stanie, gdy niezależnemu od nas kryzysowi ekonomicznemu zacznie towarzyszyć w całej krasie potężny, najistotniejszy w kapitalizmie czynnik, czyli komercjalizacja. Ta w przypadku mediów jakościowych oznacza przede wszystkim spłycenie i uproszczenie – żeby było atrakcyjniej, żeby nie zmuszać do myślenia, żeby było bardziej kolorowo i sensacyjnie. Pamiętam, jak już w drugiej połowie lat 90., gdy w ramach moich wędrówek po różnych redakcjach byłem też redaktorem naczelnym „Vivy”, która – upieram się – nie była wtedy wcale takim złym i mało ambitnym pismem, byłem zdumiony, że koledzy z tej prasy politycznej, opiniotwórczej w ogóle nie interesowali się tym, że w 1999 roku miażdżącą większość sprzedawanej w Polsce prasy stanowiła już tzw. kolorówka, a nie „Wyborcza” czy „Rzeczpospolita”. Nikt się w tych „poważnych” redakcjach nie interesował tym, co czyta 90 procent odbiorców, ten świat dla nich nie istniał, choć bez niego trudno było uzyskać pełny obraz polskich mediów, a co za tym idzie – również społeczeństwa. To też był element tego odcinania się od rzeczywistości, o którym wcześniej mówiłem.
RAKOWIECKI: NIE BYLIŚMY KŁAMCAMI, BYLIŚMY IDIOTAMI | Krytyka Polityczna | 5.02.2016
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykluczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykluczenie. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 7 lutego 2016
"kapitalizm trzeba trzymać za gardło, bo inaczej nas zeżre..."
Grzegorz Rzeczkowski rozmawia z Jackiem Rakowieckim
sobota, 6 lutego 2016
... jakie były najdonioślejsze polityczne dokonania przedstawicieli urodzonego po 1989 pokolenia? Takie
Jeśli bowiem spróbujemy spojrzeć na narodowców bez obrzydzenia i estetycznego sprzeciwu, jeśli wsłuchamy się w często powtarzane przez Winnickiego w programach telewizyjnych słowa o tym, że w Polsce dobrze wiedzie się tym, którzy uwłaszczyli się na Okrągłym Stole (w nieco bardziej elegancki sposób powtórzone przez Krzysztofa Szczerskiego, gdy ten mówił o tym, że maszerujący z KOD-em ubrani są w futra z norek), zobaczymy w nich sprzeciw wobec tego, co opisywałem wyżej, czyli wobec faktu, że pewna poczuwająca się do swojej inteligenckiej misji grupa, korzystając z masowych środków przekazu, nie pytając nikogo o zdanie (ergo, nie pozwalając na działanie tej demokracji, o której pisał Czerski), rozgraniczyła, co jest racjonalne, a co nie. Robert Winnicki i jego koledzy – słusznie – za takowych uważani nie są. Ale sposób, w jaki zostali poza granicą racjonalności umieszczeni – pogardliwy, pełen wyższości – zadziałał tylko na krótką metę.
Wojciech Engelking: Racjonalność i przekora | KulturaLiberalna.pl nr 369 | 2.02.2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)